Blog

bezpieczenstwo

Wpisany przez Administrator poniedziałek, 12 września 2011 00:00

Wyobraznie wielu osob o kolumbii pochodzi z filmow amerykanskich przedstawiajacych ten kraj jako miejsce wojny. Nie mowie, ze tak nie bylo, jednak jesli juz to jakies 15 – 20 lat temu. Zgodnie z tym obrazem tak bardzo zakorzenionym w ludzkiej swiadomosci, kazdy nosi przy sobie bron, bojowki paramilitarne co chwila porywaja turystow i w kazdym regionie kraju walcza ze skorumpowanym wojskiem, kolumbijczycy od mlodosci zamiast sniadania zapodaja dzialke koki, a kobiety spotykane na ulicy jedyne o czym mysla to cena za jaka maja sprzedac swoje cialo. Wyobrazenie nei dosc, ze calkowicie bledne to bardzo krzywdzace Kolumbijczykow. Nie jest to moze raj na ziemi, jesli chodzi o bezpeiczenstwo, ale napewno nie jest tak jak wielu mysli. Co prawda walki z bojowkami czasami sie zdazaja, ale nie sa to juz akcje w stylu rambo, gdzie trupy liczy sie w setkach, porywacze tez czasem daja o sobie znac, a na ulicach trzeba uwazac zeby nie stracic portfela. Jednak w kazdym zakatku swiata moze cos nieprzyjemnego sie wydarzyc, tak samo rownierz w Kolumbii.  Moze tutaj bardziej trzeba uwazac, moze noca lepiej sie nie walesac po ulicach, moze lepiej omijac tereny zagrozone akcjami bojowek paramilitarnych (w mediach bez problemow mozna znalesc info nt. Miejsc ktore nalezy omijac), moze nocne podroze tanszymi autobusami czasem groza utrata dobytku, ale napewno nie mozna demonizowac tego krau w taki sposob jaki czyni sie to dzisiaj. Tereny, ktore jeszcze 10 lat temu byly pod kontrola karteli narkotywych lub FARC, dzis sa ostoja spokoju i nawet kilkudniowe wypady do dzungli nie niosa za soba zbyt duzego ryzyka, chyba ze nadepniemy na weza, ukasi nas skorpion, albo wkurzymy jakiegos miejscowego zabijake.

Moje osobiste doswiadczenia po prawie 3 miesiacach spedzonych w Kolumbii sa pelne przyjemnych chwil, nie czulem sie zagrozony i nawet gdy bylem swiadkiem wymiany ognia pomiedzy bojowkami FARC i wojskiem Kolumbijskim, nie mialem wrazenie, ze cos moze mi sie stac (w pewnym sensie sam sobie bylem winien, zaryzykowalem i podrozowalem noca w regionie o ktorym wiedzialem, ze moze byc niebezpieczny)

Jesli mialbym cos powiedziec zlego o Kolumbii to tylko, aby uwazac przy przechodzeniu przez ulice – nie istnieja tam zasada „uwazaj! pieszy”  i proby przekroczenia ulicy bez specjalnej ostroznosci moga spowodowac, ze ktos nas rozjedzie J

 

Urodziny

Wpisany przez Administrator środa, 07 września 2011 07:15

W wieczor poprzedzajacy date moich urodzin,  wraz z moja gospodynia udalem sie na spacer, dosc ktorki, bo i sklep byl blisko. Zakupilismy butelke rumu, czekoladowe ciasto i rozpoczelismy  fieste w stylu pasujacym do calej podrozyJ - na lawce przed sklepem spozywczym. W miejscu, ktore czy to w Polsce, czy w Kolumbii jest idealne na kazda zabawe.


Nastepny dzien nie byl juz tak rozrywkowy. Wczesna pobudka, szybkie pakowanie i znow w droge. Tym razem w kierunku Manizales, gdzie Jose, ktorego poznalem podczas wyprawy do „zaginionego miasta”, zorganizowal mi nocleg u swojej siostry.  Podroz niezbyt meczaca, a przynajmniej nie w stopniu do jakiego sie przyzwyczailem podczas poprzeednich kilkunastu meisiecy. Tym razem autobusem – ktory zafundowalem sobie w ramach prezentu urodzinowego,  jednego  z kilku, bo przyznac musze, ze swoj awaryjny budzet z okazji 29 urodzin uszczuplilem dosc znacznie.

Czas w autobusie minal dosc szybko - kilka godzin jazdy po gorskich drogach, rozmyslajac nad podroza i zmianami jakie zaszly w moim zyciu w czasie ostatnich 2 lat.

Jeszcze tak niedawno Warszawa, popijawy ze znajomymi, szybkie pozbywanie sie tego co sie zarobilo, brak jakiejkolwiek refleksji nad zyciem (chyba ze podczas porannego kaca). Ot jest, tak jak jest i bedzie tak jak ma byc. Wtedy jeszcze nie postrzegalem tego co dzieje sie ze mna w tak ponurych barwach, jak to jest dzis. Wydawalo mi sie, ze to normalne, ze tak wlasnie powinno byc. Praca, ktorej czlowiek nie lubi, ale jakos trzeba zarabiac wiec cos tam robi zeby tylko moc kupic to i owo. A najlepiej dobry samochod, mieszkanie w kredycie na 40 lat i jeszcze kilka „zabawek”, szczegolnie takich, ktorych inni nie maja. Sciezka kariery, kredyt, awans, pieniadze – slowa coraz czesciej pojawiajace sie w uzywanym zestawie. A gdzie marzenia? Gdzie idealy? -  Strach wygral, wiec wybralem to co spolecznie akceptowalne, zakupilem klapki na oczy i kiedy szykowalem sie do zalozenia  mojego ogranicznika oraz dobrowolnego zamkniecia w „pudelku” z nazwa - Obywatel RP nr..., kiedy juz prawie dokonalem przemiany w owieczke - jedna z wielu, kiedy juz prawie poddalem sie schematowi zycia obowiazaujacemu obecnie w Polsce... wtedy nagle przyszedl dzien pobudki i slowo, tak dobrze znane milionom Polakow, od ktorego wszystko sie zaczelo „kurwa!”. Postanowilem zostac czarna owca, zrobic cos na opak, inaczej, zgodnie z tym jak ja chce, a nie jak chca inni...

W ciagu  16 miesiecy podrozy,  moje zycie uleglo radykalnej zmianie, odwrocilo sie o 180 stopni i zapowiada sie, ze bedzie tak wygladac jeszcze przez dlugi czas. Przed kilku laty nawet przez mysl by mi nie przeszlo, ze bede podrowowac w takis posob, w Las Vegas paradujac  w kostiumie Elvisa Presley, w Meksyku sprzedajac paczki na plazy, w Norwegii budujac domy  lub pracujac na farmie na Hawajach. Teraz moim domem jest namiot, ktory co prawda coraz rzadziej rozstawiam, ale rozstac sie z nim nie potrafie... nie suto zastawiony stol, z wieloma potrawami, teraz sa warzywa, owoce, owiasianka i to czym ludzi po drodze mnie poczestuja (a jest tego sporo)... finanse? w kazdym kraju, ktory odwiedzam mozna bez problemow znalezc dorywcza prace, a dodatkowo czasami wpadnie cos ekstra od osob zamawiajacych kartke z podrozy...

Autobus dojechal do Manizales. Wysiadlem na przedmiesciach, a powiew swiezego powietrza zakonczyl rozmyslania i przypomnial, ze skonczyly sie tropiki i teraz na wysokosci ponad 2000 metrow trzeba ubierac sie troche cieplej. Nie bylo na co czekac, ubralem ciepla kurtke, sluzaca przez ostatnie kilka miesiecy tylko za poduszke i ruszylem w kierunku centrum. Orzezwiajacy wiatr, liscie pokrywajace trawniki i zapach wilgotnego powietrza przypomnialy mi nasza jesien. Poczulem sie jak w domu.

Do Lucero , ktora miala goscic mnie przez najblizsze dni dotarlem po kilkudziesieciu minutach. Na wstepie zaskoczenie – urodzinowa kolacja i butelka wina. Wiedzialem, ze bedzie dobrze :)



   

Strona 11 z 61

<< pierwsza < poprzednia 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 następna > ostatnia >>
joomla template