Ucieczka z Alaski



Sorry but I cant make a translation and also because of broken camera there won't be any photos for some time. Posted by iPhone

Ogolny plan zakladal, ze po opuszczeniu Fairbanks, nastepne dwa tygodnie spedze na poludniu Alaski. Jednak z powodu , iz ta podroz nie posiada planu, wyszlo "troszke" inaczej...

3 tygodnie wcześniej.
W Edmonton spotkalem Lukasza, ktory tak bardzo zainteresował mnie tanimi lotami na Hawaje, ze postanowiłem udać się tam przy najbliższej okazji. W planowaniu nawet nie przeszkadzal mi fakt, ze nawet najtańsze loty były poza zasięgiem mojego budzetu. Ale, ale... Krótka chwile przed tym jak dotarlem na Alaske spotkałem pewna osobę, która w ramach sponsoringu podróży postanowiła przekazać mi środki na lot Anchorage-Honolulu

Wracając do czasu pobytu na Alasce. Kilka godzin spędzone na mrozie podczas próby lapania stopa do Anchorage odbiło się na moim zdrowiu dość mocno (Brak czucia w palcach prawej stopy, krwiaki i ogolne wychlodzenie organizmu). Dodatkowo zanosilo się na to, ze następnego dnia będzie jeszcze chlodniej. Temperatura miała spaść do -34 st. Celsiusa. A opcja z autobusem nie wchodziła w grę ze względu na koszty. Trochę nie za dobrze cała ta sytuacja wyglądała:)
Wszystko zmieniło się w momencie, gdy aby zaspokoić swoją ciekawość sprawdziłem koszty polaczen samolotowych z Fairbanks. Promocyjny bilet na trasie Fairbanks-Anchorage-Honolulu kosztował tyle samo co bilet Anchorage-Honolulu ( kto nie rozumie jaka doskonała okazja mi się trafiła to trudno, lepiej wyjaśnić nie potrafię:)))

Rano termometr wskazywał -34st. Celsiusa - Fairbanks
8 godzin lotu.
Wieczorem termometr wskazywał +25 st. Celsiusa - Honolulu

Witamy na Hawajach!!!

Ps. Niestety poki co wiecej zdjec nie bedzie. Moj kochany aparat (otrzymany w prezencie od rownie kochanej osoby) poszedl sie jeb... tzn. zakomunikowal mi, ze juz mnie nie lubi i kategorycznie odmawia wspolpracy. Sposob w jaki to wykonal sugeruje, ze mowil bardzo powaznie. Jakby nie bylo pozostalem bez aparatu i dopoki nie zarobie na nowy, zdjec nie bedzie.

Posted from my iPhone using J Admin Mobile!
Komentarze (6)
:)
1 wtorek, 14 grudnia 2010 18:26
Beata & Martin
w stanach sprzęt jest tani. na pewno zarobisz bez problemu na nowy. nie mozemy sie doczekać fotek z hawajskimi laskami ;)
pozdro
2 środa, 15 grudnia 2010 09:38
Bartek Kol
Powiem Ci, że niezły pomysł z tym tripem:D będę śledził twoje wojaże.
No no...
3 wtorek, 21 grudnia 2010 12:18
Konrad R.
Hawaje to chyba idealne miejsce na dorobienie. Znajdz robote na jakiejs plazy i za kilkanascie dni dobry aparat bedzie :)
quo vadis
4 środa, 05 stycznia 2011 23:18
poi_poi
sorry,ja tutaj czegoś nie rozumiem-nocowanie na plaży,w cudzych garażach i proszenie o butelkę wody,to "zgrywanie się na trampa",jak rozumiem..z drugiej
strony wypasiony plecak//wypasiony sprzęt-bo chyba niezbyt szanowałeś sobie
cyfrowy aparat,skoro skasowałeś go w kilka tygodni.Oraz-pewnie-wypasione wyposażenie w Twoim "trampowym"plecaku,bo nikt normalny w bluzie i butach z Tesco nie przetrwa kilku tygodni na Alasce przy -34oC?Lot z Alaski na Hawaje-
to mniej więcej tak "obieżyświatowe" jak przedstawienie przeciętnym polskim emerytom,żeby "fundneli sobie" lot do Papui Nowej Gwinei.Sorry,ale takie
"podróżowanie" tchnie fałszem.Może zacznij pisać ile to naprawdę kosztuje,
ile kosztuje to co masz na sobie i utrzymanie w podróży,jak ogromne kwoty do tej pory musiałeś wydać, i ile posiadasz na kartach kredytowych,kiedy przestajesz "jeść owsiankę".W innym przypadku,ludzie-szczególnie młodzi-którzy
przeczytają Twoje motto-"podróżujesz prawie za darmo"-spotkają się z jedną wielką ściemą.Bo nie wystarczy im na wylot do Bostonu,co dopiero do Anchorage.
Re:quo vadis
5 czwartek, 06 stycznia 2011 11:05
Marek
To czego sie nauczylem podczas tej podrozy to nie wydawac sadow o ludziach bezpodstawnie. Ty widze tej lekcji jeszcze nie odrobiles, wiec dobra rada z mojej strony, przeczytaj dokladnie to co napisalem przez ostatnie 7 miesiecy, a nie bedziesz musial pisac glupot.
Pozdrawiam:)
Re: 'Quo' bo mnie lekko ukłuło :))
6 wtorek, 25 stycznia 2011 01:52
Lilly My
Lekcja pod tytułem 'człowiek' okazuje się zwykle bardzo zaskakująca..soli pozbywałam się parę razy w czasie autostopowych podróży.I ten wstyd gdy uświadamiasz sobie że osądziłeś chociaż nie było podstaw. Taka nauka człowieczeństwa, że niech religie się chowają po kątach!!!Ludzie są DOBRZY:)Ludzie POMAGAJĄ BEZINTERESOWNIE A my? Zakute zbroje... jesteśmy zaszczuci drugim człowiekiem, taka durna cywilizacja (i tu nie chodzi tylko o kapuche!!!!!)...Wyjdź poza codzienność, łatwiej to dostrzeżesz czy poczujesz, czego życzę Ci, bo to straśnie miłe uczucie:))) No i pozdrawiam oczywiście.

Dodaj swój komentarz

Imię:
Temat:
Komentarz:
joomla template